czwartek, 30 października 2014

Lakier Joko Find your moment - Forget me not

Sporo czasu minęło odkąd dostałam świetną paczkę od Joko (klik). Przez ten czas testowałam, przyglądałam się i mogę zacząć dzielić się swoimi opiniami :)

Jako pierwszy pokażę Wam lakier z serii Find your moment w jasnym, letnim kolorze Forget me not.
Jak zapewne wiecie nie przepadam za jasnymi lakierami, jednak ten naprawdę podbił moje serce.


Świetnie prezentuje się na paznokciach i ma piękny połysk. Miałam go akurat na spotkaniu z koleżankami, które od razu zwróciły na niego uwagę. Pytały, czy to specjalny lakier żelowy i nie mogły nadziwić się połyskowi jaki daje. Jedna z nich następnego dnia sobie kupiła buteleczkę niezapominajki.


Kolor nie jest jednoznaczy i to tak lubię w lakierach :D Wydawać by się mogło, że to jaśniutki błękit. I racja, ale momentami wychodzą z niego też szare a kiedy indziej lekko fioletowe nuty.

Lakier nakłada się bezproblemowo, szybko schnie, bardzo dobrze kryje i jest trwały - miałam go w bardzo dobrym stanie 5 dni.

Oj Joko, Joko, ten lakier wpadł mi w oko :D


Znacie tą serię lakierów?

wtorek, 28 października 2014

Chantal Sessio - odżywiająca maska kokosowa do włosów

Z pielęgnacją włosów jet u mnie trochę na bakier. Włosoholiczką nigdy nie byłam i nie zapowiada się, aby coś się zmieniło w tym temacie. Fazę olejowania mam już za sobą (niedawno zużyłam ostatni zalegający mi olej kupiony z 4 lata temu) - znudziło mi się. Pewnie włosomanaczki mnie zlinczują, ale przeważnie wystarczy mi sam szampon. Po odżywki sięgam rzadko (taaaa, a parę dni temu kupiłam 3 z Dove), po maski jeszcze rzadziej.
Kilka polecanych masek przerobiłam - Kallosy, Waxy itp i nic mnie szczególnie nie uwiodło.

Gdy maski Chantal z serii Sessio zaczęły pojawiać się na blogach zainteresowały mnie na tyle, że gdy dostałam propozycję przetestowania wybranych kosmetyków tej firmy bez wahania postawiłam na m.in. maskę w wersji kokosowej.
Sprężyłam się w sobie i po co drugim-trzecim myciu nakładałam (i nadal nakładam, bo jest bardzo wydajna) tę maskę.



Doskonała do pielęgnacji wszystkich rodzajów włosów, a w szczególności do włosów słabych, suchych i łamliwych. Wzbogacona o proteiny soi i ekstrakt z kokosa, które mają silne działanie odżywcze. Składniki aktywne pomagają zachować właściwy poziom nawilżenia, sprawiają, że włosy odzyskują sprężystość i elastyczność. Tworzą film ochronny wokół włosa, dzięki czemu
są one wygładzone oraz łatwo się rozczesują. Po zastosowaniu maski włosy zyskują zdrowy wygląd i połysk, nie elektryzują się oraz są bardziej podatne na układanie. Łagodny kokosowy zapach działa relaksująco i odprężająco.

Pojemność 500 g
Po pierwsze opakowanie. Jak dla mnie mega wygodne w użyciu. Pompka jest świetnym rozwiązaniem, nie trzeba odkręcać (chyba, że już pod sam koniec, gdy produktu jest na tyle mało, że pompka przestaje zdawać egzamin) , potem szukać zakrętki itp. Co prawda trzeba nacisnąć kilka razy, żeby mieć odpowiednią ilość maski, ale i tak wolę takie rozwiązanie niż odkręcany słoiczek, który mokrymi dłońmi przeważnie trudno jest odkręcić.

Maska ma konsystencję ... hmmm dziwną. Jest w miarę zwarta, mazista, nie spływa z rąk i skojarzyła mi się z lekko rozrzedzoną gliceryną i w zasadzie nic dziwnego, skoro gliceryna jest na czwartym miejscu składu.


SKŁAD: Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Glycerin, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Hydrolized Soy Protein, Propylene Glycol, Cocos Nucifera Fruit Extract, Panthenol, Parfum, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Potassium Sorbate, Citric Acid, Coumarin

Jak już wielokrotnie podkreślałam, specjalistą ani "wyznawcą" składów nie jestem, ale po cichu liczyłam na to, że maska będzie miała sporą dawkę oleju kokosowego (wszak drogi nie jest). Tymczasem gliceryna,  silikony (choć są osoby któe ich nie lubią), proteiny soi i ekstrakt z kokosa a za nimi (aż) 5 parabenów. Oceńce same Was to satysfakcjonuje czy nie.

W każdym razie dla moich włosów maska zła nie jest, z zastrzeżeniem, że dopiero na drugi dzień od użycia. Dlaczego? W ten sam dzień włosy są trochę sianowate (ale nie w sensie, że suche) i napuszone. Na drugi dzień jest całkiem fajnie - włosy są nadal lekkie, ale już są "zwarte", miękkie i przyjemne w doyku. Brakuje mi większego połysku włosów po jej użyciu.

Zapomniałabym o zapachu. O dziwo nie jest nachalny, a dosyć apetyczny (piszę "dosyć" bo nie przepadam za kokosowym aromatem kosmetyków) kokosowo-mleczny i utrzymuje się przez jakiś czas na włosach.

Warto ją wypróbować, bo jest to dobra maska, ale osób bardzo wymagających raczej nie zachwyci.

Możecie ją kupić na stronie producenta (KLIK). Widziałam je też w Hebe.


Znacie maski Sessio?

sobota, 25 października 2014

Zakupy w ramach ostatnich Dni LIfestyle w SP

W ostatnią środę i czwartek SuperPharm zwabiała na okazyjne Dni Lifestyle. Gdyby ktoś nie wiedział: dni Lifestyle to promocje 2-3 dniowe, podczas których można kupić wybrane kosmetyki w sporo niższych cenach. O ostatniej edycji pisałam TUTAJ.

SP omijam szerokim łukiem z uwagi na bardzo zawyżone ceny (idealny przykład: lakator Lovi w SP grubo ponad 500zł, a ja kupiłam gdzie indziej ten sam za 330zł, albo kaszka dla dziecka: w SP 9 zł, a w Leclerku, który u mnie jest akurat pietro niżej niż SP ten sam produkt 6zł), czasem jednak wymyślą coś super, jak właśnie Dni Lifestyle.

Pierwszego dnia na szczęście nie miałam zbyt dużo czasu na buszowanie po półkach (w zasadzie to w ogóle go nie miałam ;)) - od razu weszłam do części aptecznej po upatrzone wcześniej kosmetyki Dermedic z serii Hydrain3.


Serum uwielbiam, ale mam go całkiem sporo (jest bardzo wydajne!), więc nie kupiłam.
Nie kupiłam też planowanego żelu do mycia twarzy z prostego powodu - już go nie było :/

Ceny w promocji:
- kremy 20,49zł
- maseczka 13,50zł

Patrzę na paragon i kurcze no. Zapomniałam o zdjęciu kremu SVR Lysalpha (w promocji 25,99zł) :mur: No tak, dałam go od razu do szafki w łazience zamiast do torby z zakupami i oto efekt.

Na krem skusiłam się spontanicznie. Lata temu miałam poprzednią wersję - Lysanel active i to był najlepszy "kwas" jakiego używałam. Oby aktualna wersja równie się spisała.

Na środę planowałam zakup jedynie szamponu/ów Dove, ale nie dziwne, że skończyło się na "ów" ;) 9,50 za 350ml butlę do dobra cena. Ponad to, miałam wersję do włosów farbowanych i mile mnie zaskoczył (wcześniej nie miałam zaufania do szamponów Dove). Skóra głowy nie swędziała i mam nadzieję, że po innych też nie będzie.


2 duże szampony Silk & Sleek kupiłam też siostrze :) Koszyk stawał się ciężki, a tu jeszcze zachciało mi się odżywek do kompletu:


Co prawda promocyjna cena 7,49zł za 200ml butelkę nie wydała mi się szczególnie oszałamiająca, no ale ...
Przy kasie zonk - można kupić jedynie 5 kosmetyków z danej firmy, objętej -50% zniżką. Rozwiązanie się znalazło - poprosiłam następną klientkę, aby 4 sztuki wzięła na swoją kartę. Da się? Da się ;)

W środę czasu miałam duuuuużo, więc bez pośpiechu przeglądałam asortyment innych firm objętych promocją.

Z Tołpy zainteresowało mnie kilka kosmetyków. 
W koszyku miałam krem na dzień i krem na noc z serii Futuris30+ i jeszcze krem bogaty Hydrativ (miałam go kiedyś), ale na szczęście opanowałam się - 2 kremy kupiłam przecież dzień wcześniej i być może dojdą jeszcze nowe kremy Nutri-Advance Anew z Avonu (wypróbuję najpierw próbki i albo zamówione w fajnej cenie kremy zostaną u mnie, albo polecą dalej). Z kolei w domu kremów pod sam sufit - zachowałam resztki rozsądku i odłożyłam.

Zostawiłam tylko krem pod oczy Futuris30+ (17,49zł). OKLASKI :D

Do koszyka wpadł jeszcze żel do golenia Gillette z masłem shea (taaaa, a dzień wcześniej kończąc inny żel tej firmy postanowiłam nie kupować kolejnego, tylko wrocić do golenia na zwykłym żelu pod prysznic):


Kupiłam jeszcze maszynki Gillette, ale nie załapały się do zdjęcia ;)

I dla siostry krem na noc i pod oczy AA z serii Mezzo Laser. Hahaha nie ma jak zakupy przez telefon :p


Z zakupów się cieszę i z samej promocji też - w końcu kosmetyczne sieciówki przejrzały na oczy i proponują od czasu do czasu prawdziwe promocje zamiast rzędu 2-3 zł co jest żenujące (prym wiedzie tu Rossmann). Z drugiej strony - ledwo zaczęłam wykopywać się spod zapasów, a znowu się zagruzowałam. I teraz trzeba od nowa ...


Kupiłyście coś na Dniach Lifestyle?

środa, 22 października 2014

Pachnący wpis: Avon - Far Away & Far Away Gold

Far Away klasyczne uwielbiam, a pomyśleć, że długo zapach ten uważałam za największego śmierdziela (później, po poznaniu Angel Mugglera razem cieszyli się tym zacnym mianem). Kilka lat temu, 4? 5? wcześniej? coś się poprzestawiało w moich zapachowych gustach i teraz nie obejdę się bez FA.
Far Away Gold od razu mnie zaintrygowało. Czy to ten sam zapach tylko w innej, złotej butelce? Czy może coś je różni?



Far Away


Poniżej nuty zapachowe ze strony Fragrantica.pl  - po lewej podane przez producenta, po prawej zgodne z tym wyczuwają użytkownicy tego portalu.

 NUTY:
górne: karo-korund, ylang-ylang, pomarańcza, kokos i brzoskwinia
środkowe:  jaśmin, osmantus, róża, fiołek, gardenia i frezja
dolne: wanilia, drzewo sandałowe, piżmo i żywica bursztynowa.

Far Away to bez wątpienia zapach specyficzny, często określany jako "babciny", przez co ma swoich zagorzałych przeciwników. Rzeczywiście. Zapach jest mocny, wręcz przytłaczający wanilią, jaśminem, azjatyckim ylang-ylang i piżmem.Potrafi zawiercić w nosie, czasem zdarza mi się aż kichnąć ;)

Czy jest słodki? Mi słodkie zapachy kojarzą się głównie z ulepkowymi, cukierkowymi zapachami np. Escady. W takim sensie Far Away nie jest słodki. Jednak na pewno czuć w nim słodycz wanilii, choć nie tak dosłownej i słodkiej jak w dostępnej kiedyś mgiełce z serii Naturals.

Zapach idealnie jesienno-zimowy, otulający ciepłym, orientalnym aromatem, który z biegiem dnia łagodnieje lecz wieczorem, po ponad 12 godzinach nadal jest wyczuwalny! Nie spotkałam drugiego tak trwałego zapachu w ofercie Avonu. Miałam/mam ich sporo i wszystkie po średnio 2-3 godzinach znikają, także z droższych (Lacroix Rouge bardzo mnie rozczarował pod tym względem). "Rekordzistą" jest Outspoken, którego po 30 minutach już nie czuję.
Far Away zostaje na szaliczku, włosach i w pomieszczeniu, w którym się przebywa. Dla mnie bomba :D
 
Mimo wpisania się w jesienno-letnią aurę nie mam oporów użycia go także w cieplejszy dzień - zupełnie inaczej go wtedy odbieram i nie dusi mnie jego aromat. Nie wiem jak innych :p


Buteleczka jest skromna, poręczna, zgrabnie leży w dłoni, ozdobiona jedynie czarnym frędzelkiem, który bez problemu można zdjąć, jeśli komuś przeznacza. Niezwykle podoba mi się brak napisów na butelce. Oszronione szkło, czarno-różowa kuleczka jako korek, frędzelek i wystarczy. Chyba każdy ją rozpozna, wszak to sztandarowy zapach Avonu, produkowany już 20 lat.

Jedyny zapach, którego po zużyciu kupuję kolejną buteleczkę i od kilku lat nie mam dość :)


Far Away Gold


Poniżej nuty zapachowe ze strony Fragrantica.pl  - po lewej podane przez producenta, po prawej zgodne z tym wyczuwają użytkownicy tego portalu.

NUTY:
brzoskwinia, pomarańcza, jaśmin, wanilia, ylang-ylang, żywica bursztynowa i kokos. 

Złota buteleczka mnie zachwyciła. Co prawa nie jest szroniona jak klasyczne F.A. a ma połysk, ale nadal przykuwa i cieszy wzrok. Brak napisu (jak w klasycznym F.A.) byłby dodatkowym atutem, ale zawsze buteleczkę mogę ustawić napisem do tyłu.
Jedynie co mnie w buteleczce rozczarowało to brak uroczej przywieszki i złotego elementu trzymającego frędzelek, które są pokazane w katalogu

źródło: www.fragrantica.pl
A sam zapach? Jak się ma do klasycznego F.A.?
Tak jak pokazują nuty jest mniej skomplikowany, ale nadal bardzo zbliżony! Są momenty, kiedy wydaje mi się że to dokładnie to samo, a za chwilę jednak wybija coś co je różni.
Na pewno Far Away Gold jest łagodniejszy (choć nadal ciężki) i odrobinę mniej waniliowy. Podobnie jak w F.A. nie czuję tu owoców, które wymienia producent (i całe szczęście).
Łagodniejszy zapach niesie też za sobą krótszą trwałość, ale nadal spisują się dobrze pod tym względem.



Gdybym miała wskazać, którą wodę polecam bardziej, to miałabym problem. W zapachu różnica jest subtelna, ale jednak jest i sprawia, że nie są one dla siebie zamiennikiem.
Far Away są zdecydowanie trwalsze, ale równocześnie intensywniejsze.

Powiem więc tak: jeśli klasyczne Far Away są dla Was za ciężkie, to warto zamówić choćby próbkę wersji Gold.
A jeśli klasyczne Far Away są wśród lubianych przez Was zapachów, wersja Gold również powinna do nich dołączyć.



poniedziałek, 20 października 2014

Dni Lifestyle 21.10-22.10

Karty Super-Pharm w dłoń (a jak karty b\nie macie możecie założyć na miejscu), w drugą portfele z gotówką lub kartą a w trzecią (;)) koszyk na zakupy, bo
 SP przygotowała kolejne Dni Lifestyle.

Jutro i pojutrze produkty wielu firm można kupić  50% taniej:



Na mojej liście znalazły się już 4 kosmetyki Dermedic z serii Hydrain 3:
- przeciwzmarszczkowy krem na dzień
- przeciwzmarszczkowy krem na noc
- nawadniająca maska do twarzy
- kremowy żel do mycia twarzy

Polecam także serum z tej serii - mam go jeszcze sporo (jest bardzo wydajne), więc się oprę pokusie :)

Chcę kupić także szampon do włosów z Dove - ostatnio zużyłam do włosów farbowanych i mile mnie zaskoczył głównie przez nie powodowanie swędzenia skóry głowy.

Cała gazetka:


Planujecie zakupy? Co polecacie a co odradzacie?

Polecane posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...