czwartek, 26 marca 2015

Powiew wiosny w szafie i fajne koszyczki w Biedronce

Chyba jestem ewenementem, ale nie lubię kupować ubrań ani butów. O ile w kosmetykach mogę przebierać w nieskończoność, tak w stosunku do "szmatek" szybko tracę cierpliwość. Do tego stopnia, że mając ostatnio kilka "sukienkowych" okazji wolałam pogrzebać w szafie i coś wykombinować z tego co mam. Zniechęcają mnie chyba często wywindowane ceny biorąc pod uwagę mocno wątpliwy wygląd i jakość oferowanych ubrań. 
A jeśli już kupuję, to lubię hurtowe zakupy, żeby mieć z głowy. I tak ostatnie ubraniowe zakupy zarobiłam na przełomie grudnia i stycznia - w trakcie 2 podejść kupiłam trzy swetry i trzy koszule. Czekają mnie zakupy spodni (mam jedne granatowe dzinsy i czarne  spodnio-leginsy;nie jegginsy a właśnie cienkie bawełniane legginsy mające teksturę dzinsów) i butów, ale od ponad 2 tygodni nie mogę się zmusić nawet do przejrzenia oferty na stronach internetowych.

Jeśli już, to najbardziej lubię kupować ubrania w lumpkesach - za kilka złotych mona kupić coś fajnego. No i w Lidlu i Biedronce - może dlatego, że jest wtedy konkretna oferta, a przy tym przyjazne ceny i dobra jakość.
 
Za tydzień, od 2 kwietnia właśnie w Biedronce będą dostępne koszule, spodnie, balerinki, coś dla panów i dla starszych dzieci (także zabawki).

https://biedronka.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-biedronka-02-04-2015,12606/1/


W oko wpadła mi koralowa koszula jeśli nie okaże się jednak, że jest różowa. Podobają mi się łososiowe dzinsy, ale moje nogi nie wyglądają (jeszcze ;)) korzystnie w jasnych kolorach, które dodatkowo je pogrubiają. Panterkowe jegginsy tez wydają mi się ciekawe.

https://biedronka.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-biedronka-02-04-2015,12606/3/https://biedronka.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-biedronka-02-04-2015,12606/5/



Na jednej z ostatnich stron zauroczyły mnie kolorowe koszyczki. Co prawda wolę zamykane, ale tym muszę się przyjrzeć.

https://biedronka.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-biedronka-02-04-2015,12606/27/


W gazetce jest wiele innych ciekawych rzeczy, to wyjątkowo udana oferta :)


Spodobało się Wam coś?

wtorek, 24 marca 2015

Pobierz bon i wygraj nagrodę z Diagnostyką

Na początku marca pisałam o pożytecznej akcji sieci laboratoriów Diagnostyka, w której do pobrania są bony zniżkowe na pakiet badań dla kobiet i dzieci (3 bony do wykorzystania).

Rejestrując się i pobierając bon  macie nie tylko możliwość skorzystania z tańszych badań, ale także bierzecie udział w losowaniu nagród: wycieczka, weekendy w SPA, tablety i vouchery na bankowanie komórek macierzystych.
http://www.kobieta.diagnostyka.pl/?utm_source=lakierkowo&utm_medium=blogi&utm_campaign=reachblogger
KLIKNIJ żeby się zarejestrować, pobrać bon i wziąć udział w losowaniu


Zachęcam do wzięcia udziału w akcji :)

poniedziałek, 23 marca 2015

Nowe kosmetyki Tołpa Simply i żele BeBeauty w Biedronce

Na początku lutego Biedronka poszerzyła ofertę kosmetyków (pisałam o tym TUTAJ), a tymczasem przeglądając gazetkę obowiązującą od  26 marca rzuciły mi się w oczy kolejne nowości:

https://biedronka.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-biedronka-26-03-2015,12505/18/

Nowe żele pod prysznic Be Beauty: Mango i makadamia, Śliwka oraz Kokos i melon. Dwa pierwsze wydają mi się ciekawe, ale zapas żeli mam nadal dużo za duży.

O serii Simply firmy Tołpa nie słyszałam wcześniej, więc pewnie to nowość. Na swojej stronie też nic o niej pisza, więc może to seria dla Biedronki? A w Biedronce możemy wybrać kosmetyki z linii Sucha skóra (krem ochronny i balsam) i Młoda skóra (krem matujący, toni i żel-peeling) oraz żel-piankę Mycie twarzy.

W atrakcyjnych cenach będą dwupaki dezodorantów i żeli Fa oraz kosmetyków do włosów Gliss Kur.

https://biedronka.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-biedronka-26-03-2015,12505/17/


Spodobał mi się taki stoliczek rozkładany:
https://biedronka.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-biedronka-26-03-2015,12505/17/

Gdybym miała większy balkon, chętnie bym go tam widziała.

Całą gazetkę zobaczycie TUTAJ:

https://biedronka.okazjum.pl/gazetka/gazetka-promocyjna-biedronka-26-03-2015,12505/1/


Spodobało się Wam coś?

niedziela, 22 marca 2015

Naturalny (?) żurawinowy (?) krem do rąk GoCranberry

O żurawinowej serii GoCranberry od jakiegoś czasu jest dosyć głośno w blogosferze. Marka wykreowała wizerunek naturalnych kosmetyków i jak sami piszą: "Seria kosmetyków GoCranberry jest odpowiedzią na coraz większe wymagania osób stosujących kosmetyki do pielęgnacji twarzy i ciała. Receptury tworzone są w oparciu o naturalne składniki z certyfikatem ekologicznym. [...] Największą zaletą GoCranberry są przyjazne i skuteczne składniki aktywne kosmetyków, które w każdym preparacie są bazą, a nie tylko dodatkiem do substancji wypełniających."

Na spore zakupy kosmetyków GoCranberry skusiłam się przy okazji atrakcyjnej promocji w Strefie Urody. Kupiłam wtedy m.in krem do rąk. I to od niego zaczęłam poznawania tych żurawinowych rarytasów naszej rodzimej firmy Nova Kosmetyki.

Intensywnie Pielęgnujący Krem do Rąk GoCranberry szybko przynosi ulgę suchym dłoniom. Zawarty w kremie kompleks 7 składników aktywnych czyni krem niezwykle efektywnym. To właśnie dzięki niemu krem doskonale nawilża i regeneruje przesuszoną skórę rąk. Pozostawia je miękkie i wygładzone. Ekstrakt z owoców żurawiny wygładza skórę i efektywnie wzmacnia jej odporność na niekorzystne działanie czynników zewnętrznych. Masła, arganowe i Shea, odżywiają, dostarczając cennych witamin. Zmiękczają skórę dłoni, a także tworzą film ochronny, zabezpieczający przed niekorzystnymi czynnikami, takimi jak wiatr, mróz, detergenty. Olej ze słodkich migdałów i olej z pestek moreli pielęgnują nawet najbardziej wrażliwą skórę. Wyjątkowo czysta lanolina redukuje szorstkość i suchość skóry oraz podrażnienia i zaczerwienia. Krem stosowany systematycznie sprawi, iż skóra rąk szybko odzyska odpowiednie nawilżenie, stanie się miękka i miła w dotyku.

pojemność: 50 ml, cena: 25,50zł
 HYPOALERGICZNY
• Zawiera kompleks 7 składników aktywnych
• Bez konserwantów i alergenów
• Zawiera składniki z certyfikatem ekologicznym
• Przebadany dermatologicznie
• Produkt nie testowany na zwierzętach
• W testach konsumenckich 100% badanych doceniło właściwości użytkowe kremu
Skład: Aqua, Glycerin, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Isopropyl Myristate, Paraffinum Liquidum, Cera Microcristallina, Sorbitan Isostearate*, Polyglyceryl-3 Polyricinoleate*, Butyrospermum Parkii Butter*, Lanolin, Argania Spinosa Kernel Oil*, Hydrogenated Vegetable Oil*, Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract, Phenethyl Alcohol, Caprylyl Glycol, Tocopheryl Acetate, Magnesium Sulfate, Parfum
* składniki z certyfikatem ekologicznym
Krem jest taki jaki lubię i jakie najbardziej odpowiadają moje skórze. Treściwy, gęsty, czuć jego tłustość, ale jednocześnie jest delikatny. Może to brzmi jak paradoks, ale takie mam odczucia. Szybko się topi pod wpływem ciepła skóry, dając początkowo wrażenie wręcz mokrej skóry, ale na szczęście ta "mokrość" szybko mija. 


Skóra staje się świetnie nawilżona i natłuszczona bez klejącej warstwy. Krem niesamowicie koi skórę podrażnioną np. detergentami - ulga jest natychmiastowa.
U mnie dobrze spisuje się zarówno w dzień (nakładany w małej ilości) jak i na noc - wtedy wyciskam więcej kremu.

Pachnie delikatnie, lekko kwaskowato i orzeźwiająco - mi się podoba :)
Opakowanie - zdecydowana zaleta kremu. Pojemnik typu airless powoduje, że kosmetyk zużyjemy do końca, a przy tym używanie jest przyjemne i higieniczne.
Szata graficzna jest estetyczna i przekonywująca, idealnie wpisuje się w mój gust. Jednak nie wiem, czy to nie dopatrzenie czy celowość, ale na opakowaniu nie ma terminu ważności, jest on tylko na kartoniku. Co prawda mogłoby się wydawać, że to wystarczy bo krem należy zużyć w ciągu 3 miesięcy od otwarcia, ale taki zabieg z datą ma sens w przypadku, jeśli ktoś od razu zaczyna go używać. Jeśli więc krem ląduje w zapasach, to jedynie w kartoniku, albo po napisaniu na opakowaniu daty.

No i wszystko by się mogło wydawać super, ale jak mają się obietnice naturalności do rzeczywistości?
Jeżeli szukacie prawdziwie naturalnego kremu do rąk, to niestety musicie poszukać czegoś innego. Wyżej w składzie zaznaczyłam na czerwono składniki, których naprawdę naturalne kosmetyki nie powinny zawierać. 
Poza tym zauważcie - producent deklaruje"naturalne składniki z certyfikatem ekologicznym" a tymczasem np. olej migdałowy takiego certyfikatu nie ma. Fakt, nie piszą, że wszystkie składniki mają taki certyfikat, ale w zasadzie kto aż tak dokładnie analizuje słowo po słowie doszukując się jakiś luk i haczyków?

Natomiast jak na "normalny" kosmetyk skład jest świetny - dużo olejów, moje ukochane masło shea. Tylko właśnie ... Seria kosmetyków żurawinowych, a ekstrakt z żurawiny na szarym końcu ;) Spodziewałabym się go jednak na jednym z czołowych miejsc. Przypomina mi to np. notabene świetny peeling do ciała Planet Spa z Avonu, który w nazwie huczy od masła shea, które tymczasem jest chyba na przedostatnim miejscu.

Nie zrozumcie mnie źle, bo krem działa super i bardzo pozytywnie mnie zaskoczył tym, jak moje dłonie go polubiły, zużyję go z przyjemnością, ale osoby siedzące bardziej w tematyce naturalnej pielęgnacji dopatrzą się tutaj greenwashingu (swoją drogą, to bardzo ciekawy temat).


sobota, 21 marca 2015

Nierafinowane masło shea z Elamo.pl

Pozostając w tematyce wczorajszego postu, jakby nie było, dotyczącego masła shea i poniekąd także mojej miłości do niego parę słów o głównym bohaterze.
Nierafinowane masło shea (karite) otrzymałam od sklepu  Elamo.pl, w którym znajdziecie bogatą ofertę kosmetyków naturalnych (oleje, masła, mydła).


Sporo informacji na temat tego masła znajdziecie TUTAJ. Nie będę go tu powielać, bo zajmie za dużo miejsca ;)

Masło shea lubię od dawna, a kosmetyki z jego zawartością wzbudzają we mnie większe zaufanie (niestety nie raz miałam okazję się na tym przejechać).
Czyste masło jest wszechstronne i ma świetne właściwości, dzięki czemu znajduje naprawdę wiele zastosowań. Moim zdaniem masło shea zawsze warto mieć, aby w razie potrzeby móc po nie sięgnąć.
 
Świetnie nawilża, lekko natłuszcza i się nie klei. Dokładnie tak! Masło shea nie jest klejące, przez co idealnie nadaje się do smarowania dłoni *.* Skóra staje się miękka, gładka, idealnie nawilżona. Szybko radzi sobie z przesuszonymi miejscami i twardymi skórkami - cudownie je zmiękcza i niweluje problem. I co zaskakujące - szybko się wchłania, chyba, że nałoży się go zbyt dużo.
Używam go także do twarzy - najczęściej na noc choć i na dzień się zdarzyło (gdy nie miałam w planach nakładania makijażu). Rano skóra jest gładka, promienna, wypoczęta i nie domaga się nawilżenia. A jaką ulgę przynosi wysmaganej mrozem i wiatrem skórze np. po nartach! Ale jeszcze lepiej użyć przed takim wypadem - cały czas czułam komfort na twarzy bez ściągnięcia i podrażnienia. I tu kolejny plus - shea posiada naturalne filtry przeciwsłoneczne, co prawda o niskiej wartości ale są. Przy żadnym stosowanym przeze mnie maśle shea nie zauważyłam zapchania porów skóry..
Stopy także bardzo lubią shea. O wiele szybciej sucha i szorstka skóra zregeneruje się niż po wszelkich kremach.
Do smarowania ciała to już niemal klasyk. Zarówno dla dorosłego jak i dziecka, bo jest niezwykle łagodne i bezpieczne (lepsze będzie rafinowane - w wyniku filtracji traci alergeny). Na bazie shea można też zrobić sobie bardziej złożone, ale proste do wykonania smarowidło do ciała i twarzy dodając do niego ulubione składniki (pisałam o tym TUTAJ).
No i na usta - natłuści i ochroni przed wysuszeniem i spierzchnięciem, a także poratuje, gdy już usta są w takim stanie.
Spotkałam się gdzieś z zastosowaniem jako olejek do kąpieli - wystarczy odrobinę wrzucić pod strumień wody  i gotowe :) Ciekawe, muszę wypróbować.


Co do masła shea konkretnie z Elamo.pl, to jest ono surowe, nierafinowane, zatem nie jest pozbawione koloru, zapachu i co najważniejsze - cennych właściwości.
Jest lekko żółte i pachnie dosyć mocno i specyficznie - nie tyle samymi orzechami co chałwą (takie skojarzenie przychodzi mi do głowy, choć to też nie tak do końca), ale przy tym nie jest to typowo słodki zapach. Nie każdy będzie zwolennikiem takiego aromatu, ale dla mnie jest rewelacyjny - odpręża i wprowadza w taki błogi stan :D Nie przydusza i nie wywołuje bólu głowy przynajmniej mojej.
Konsystencja jest niby zbita, ale przy próbie wydobycia z opakowania okazuje się, że jest na tyle miękka (co świadczy też o jego świeżości - im jest twardsze tym starsze), że nakłada się bez problemu. Z łatwością wbijemy w nie palec i nabierzemy. Konsystencja skojarzyła mi się trochę z masłem orzechowym (takim do jedzenia ;))


Masło nie jest gładkie - pod palcami wyraźnie czuć maleńkie grudki, które przez moment "wędrują" po skórze przy rozsmarowywaniu, ale szybko się topią.

Estetyczne pudełko, z prostym designem zawiera 250ml masła w dobrej cenie 22zł. Biorąc pod uwagę ilość, jaką jednorazowo się używa posłuży mi bardzo długo :)


Jesteście podobnie jak ja wielbicielami masła shea?


Polecane posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...